«

»

Lut 26

Chcieć to znaczy móc

Chcesz się odchudzić? Nie wiesz jak to zrobić? Mam nadzieję, że po przeczytaniu historii mojich bohaterów zrozumiesz, że dieta to nie tylko czas wyrzeczeń, po którym wracamy do poprzednich nawyków, ale nowe lepsze życie.

 

 

 

Naszymi bohaterami są Państwo Iwona ( 39 l) i Mariusz(42 l) W. z Nasielska, którzy wspólnie schudli 32 kg.

Co spowodowało, że nagromadziły się zbędne kilogramy?

„U mnie to tak naprawdę problem był od zawsze częściowo to problem genetyczny, ale może nawet bardziej nieodpowiednie nawyki żywieniowe. Kiedyś nie przykładano uwagi do prawidłowego odżywiania, zatem i ja nigdy nie przejmowałem się tym i tak zbierały się zbędne kilogramy. Później doszła też praca, jako kierowca na długich trasach, czyli praktycznie brak ruchu. Dodatkowo jeszcze podczas pobytu w szpitalu dostałem sterydy, po których w ciągu tygodnia przytyłem 10 kg”- opowiada Pan Mariusz.

„ Ja natomiast przez długie lata utrzymywałam swoją masę ciała, wahała się ona jedynie o 1-2 kilogramy. Problem zaczął się tak naprawdę, gdy mąż zmienił pracę bywał częściej w domu i nadrabiał spędzony czas poza domem. Zaczęły się śniadanka do łóżka, dogadzaliśmy sobie pysznym jedzeniem. Przez pierwszy rok przytyłam 3 kilogramy, przez drugi kolejne 3 i w trzecim kolejne 3. Wszystko działo się powoli. Problem dostrzegłam dopiero, gdy przygotowywałam się na sylwestra i nie mogłam założyć swojej sukienki, ponieważ była znacznie za mała. Wtedy powiedziałam sobie dość”- opowiada Pani Iwona

Czy oprócz względów estetycznych były jakieś inne powody, które spowodowały wprowadzenie diety?

„To właśnie problemy zdrowotne, a nie estetyczne skłoniły nas tak naprawdę do zmian”- opowiadają.

„Moje życie to był zaklęty krąg wstawałem, jadłem, wychodziłem do pracy, następnie wracałem ,jadłem i odpoczywałem, ponieważ nie miałem kompletnie siły ani energii. Miałem problemy ze snem, silne bóle głowy, wymioty. Wyniki badań także były niepokojące, zaczęły się problemy z ciśnieniem, glukozą we krwi”- opowiada Pan Mariusz.

Czy kiedyś stosowali Państwo jakąś dietę?

Ja nigdy wcześniej nie musiałam myśleć o odchudzaniu. Natomiast mąż stosował kilka lat temu dietę tzw. „ 13 dniową”. Przez wszystkie te dni przestrzegał dokładnie tego, co zjadł- rzeczywiście schudł, jednak 14 dnia najadł się za te wszystkie dni głodowania- wspomina Pani Iwona

Co skłoniło Państwa do zgłoszenia się do dietetyka?

„Ja tak naprawdę od dawna chciałam zmienić nasze odżywianie, ale po prostu nie wiedziałam jak się do tego zabrać.  Nie miałam dostatecznej wiedzy na temat prawidłowego odżywiania, nie wiedziałam jak należy połączyć ze sobą składniki, żeby było pysznie i zdrowo. Wiedziałam, że sama sobie nie poradzą. Ponadto numer dostaliśmy od znajomych, u których widzieliśmy efekty odchudzania u dietetyczki i to nas zmotywowało”- wyznaje Pani Iwona

Jak Państwo wspominają początek kuracji?

„Dla nas ten okres był wspaniały, byliśmy naprawdę zdeterminowani, ponieważ jak teraz wspominamy osiągnęliśmy” dno”, z którego musieliśmy się podnieść, żeby zacząć znowu żyć. Przede wszystkim jedliśmy i chudliśmy. Tu nie ma jak we wszystkich dietach cud -głodzenia”- opowiadają

„Dla mnie na początku było aż za dużo tego jedzenia, ponieważ ja nie czułam się jeszcze głodna, a przychodziła już pora na następny posiłek” wspomina Pani Iwona

Jak długo trwało u Państwa odchudzanie?

„ Ja zaczęłam odchudzanie od 69 kg przy wzroście 166 cm. Przed przyjściem do dietetyka schudłam 2 kilogramy wprowadzając sama ograniczenia, w czasie kuracji wymarzony efekt, czyli kolejne 5 kg mniej osiągnęłam w miesiąc. Natomiast u męża w pierwszym miesiącu zeszło 10 kg, a w pozostałe 3 miesiące stracił kolejne 15 kg” opowiada Pani Iwona

Czy podczas odchudzania także zwiększyli Państwo swoją aktywność fizyczną?

„Nie podczas odchudzania nie było mowy o aktywności fizycznej, nie mieliśmy wystarczająco energii, żeby ćwiczyć, choć dobrze byłoby to połączyć. Natomiast po schudnięciu zmieniło się to o 180 stopni. Od pierwszej wizyty u dietetyczki minęło 9 miesięcy, a my utrzymujemy efekty i zaczęliśmy ćwiczyć. Już w wakacje po schudnięciu, dużo więcej się poruszaliśmy, jeździliśmy na rowerach. Byliśmy nawet w Warszawie rowerami, z czego jesteśmy dumni. Po kilku miesiącach także dorośliśmy do innych aktywności tj.: siłowni, aerobiku, a nawet codziennych ćwiczeń w domu. Do wszystkiego trzeba dorosnąć. Jakby ktoś rok temu nam powiedział, że tak będzie wyglądało nasze życie byśmy go wyśmiali” śmieją się.

Co zmieniło się w Państwa życiu po odchudzaniu?

„Dzięki całej tej kuracji zyskaliśmy drugie życie. Odzyskaliśmy siłę, energię do życia, czujemy się jak 20 latkowie. Poprawiło się przede wszystkim zdrowie. Nosimy o kilka numerów mniejsze ubrania, co jest fantastyczne. Wszystkie za duże ubrania  wyrzuciliśmy. I teraz tak naprawdę ta dieta stała się naszym stylem życia. Wreszcie wiemy, co jeść i jakie ilości, żeby nie tyć. Wreszcie w naszym domu nie marnuje się jedzenie. Wiemy ile mamy kupić, żeby zjeść i nie zmuszać się do jedzenia tak jak kiedyś mówiliśmy „trzeba zjeść, bo się zmarnuje”. Ja wreszcie lubię gotować, zawsze chciałam tak przygotowywać posiłki tylko nie wiedziałam jak to zrobić” wyznaje Pani Iwona.

„ Często słyszymy również, że dieta jest droga- to jest mit. Osoby, które tak mówią nie zastanawiają się nad tym, co kupują teraz i w jakich ilościach. My po zastosowaniu diety wiemy, że to tylko są pozory. I zdrowa dieta nie jest droga. Więcej wydawaliśmy wcześniej jedząc więcej i nieodpowiednie produkty”  stwierdzają.

Jak zareagowali znajomi i rodzina na Państwa zmianę?

„Tu są dwie skrajne reakcje.

Jedne osoby są zachwycone, dumne z nas, zdarza się, że nas nie poznają- cudowne uczucie.

Natomiast osoby, które szczególnie mnie znają do bardzo dawna i zawsze pamiętają, jako postawnego faceta- zdarza się, że pytają czy chory jestem, że tak się zmieniłem:)”  wyznaje Pan Mariusz

 

Co poradziliby Państwo czytelnikom, którzy nie mogą podjąć decyzji o odchudzaniu?

„Do diety trzeba na pewno dorosnąć. Nie można do diety nikogo zmusić, trzeba podobnie jak w naszym przypadku odbić się od dna i zmienić całe życie. Na pewno trzeba udać się również do specjalisty, ponieważ przynajmniej w naszym przypadku ktoś musiał nam pokazać odpowiednią drogę. Życie nie jest warte, eksperymentowania z dietami cud. My nawet nie lubimy nazwy „dieta”, ponieważ to się kojarzy z czymś, co trawa jakiś czas i każdy czeka aż się skończy. A zmiany trzeba wprowadzić na całe życie. Wszystko zaczyna się i kończy w głowie. Dawne nieprawidłowe nawyki są bardzo mocno zakorzenione. Możemy nawet przytoczyć z naszego doświadczenia taki przykład. Oboje byliśmy na diecie, nowe potrawy, produkty, ale założyliśmy, że nasze dzieci na pewno nie będą chciały tego jeść. Przygotowywaliśmy im potrawy, które lubią, nawet nie pytając ich czy chcieliby jeść to, co my.  Później okazało się, że nasza córka sama po kryjomu podjada nasze nowe jedzenie, ponieważ była ciekawa nowych smaków. Jest to śmieszna historia, ale dająca do myślenia. Teraz cała nasza rodzina je zdrowe i smaczne potrawy. Dlatego, jeśli możemy coś doradzić czytelnikom to wprowadzenie diety u wszystkich domowników. Jeśli my będziemy gotować dla siebie zdrowe jedzenie, a przy nas inni będą jeść wszystko, co niezdrowe to będzie ciężko” stwierdzają Państwo Wajszczuk.

„Znajomi często biorą od nas przepisy, z czym wiąże się kolejna anegdota. Po kilku miesiącach jedzenia naszego popisowego dania, podawałam przepis znajomej,  a mój mąż zrobił wielkie oczy i zdziwiony spytał: w tym daniu jest szpinak?? Od diety 13 dniowej miał uraz do szpinaku – a tu zajadał się nim. Dowodzi to, że możemy wszystko zjeść i polubić, jeśli jest to dobrze przygotowane” śmieje się  Pani Iwona.

Dziękuję moim pacjentom, że chcieli się podzielić swoimi doświadczeniami.  Aby mogli Państwo sami ocenić efekty diety dołączmy również zdjęcia Państwa Wajszczuków przed i po kuracji.